Pole dance

Pole dance – mój ukochany sport! Moja wielka miłość (chociaż od niedawna), ulubiona aktywność, ostoja moja w tym okrutnym świecie. Zapisanie się na te zajęcia było jedną z najlepszych decyzji z moim życiu. Wyszło dość spontanicznie: koleżanką wrzuciła na fejsa zapytanie czy ktoś się z nią wybierze na jogę, napisałam i zaczęłyśmy dyskutować czy joga czy może coś innego… 3 godziny później byłyśmy już zapisane na pierwsze zajęcia, tydzień później w tych zajęciach już uczestniczyłyśmy.

Pogaduszki do poduszki #1 PlusSize

Witam wszystkich i zapraszam na nową
serie na moim blogu. Pogaduszki do poduszki to właśnie to na co wskazuje tytuł, luźne przemyślenia i refleksje ode mnie niekoniecznie dotyczące fit życia. No dobra, dzisiaj akurat będzie na ten temat, bo jestem na świeżo po Supermodelce PlusSize - programie telewizyjnym, gdzie krąglejsze panie rywalizują że sobą żeby zostać modelką. Takie tapmadl dla grubych osób.

Jak wygląda mój #FitLifeStyle

Post troszeczkę zapoznawczy. O ile o swoim prywatnym życiu staram się nie mówić, tak ciężko byłoby uniknąć tematu moje "fit życia". A więc w dzisiejszym poście troszeczkę o tym co i ile jem, jak trenuję oraz jak radzę sobie z prowadzeniem aktywnego trybu



Dieta

Jeżeli chodzi o posiłki to jem je 4 w ciągu dnia w odstępach 4-5 godzinnych. Sprawdziłam już na sobie, że jest to najbardziej optymalna opcja w moim przypadku: porcje są spore, więc nie jestem między nimi głodna, wystarczą mi dwa pojemniki zabierane ze sobą na uczelnię i współgrają z długością moich zajęć.

Nie musisz być fit

Dzisiaj zdradzę Ci sekret
coś czego prawdopodobnie nikt wcześniej Ci nie powiedział: wcale nie musisz być fit. Wcale nie musisz wieść healthy lifestyle. Nie musisz pakować co wieczór lunchboxy z kaszy pęczak, z mięsem z wolnego wybiegu gotowanym na parze ze łzami noworodka, a wszystko to z eko warzywami. Nie musisz chodzić na siłownię i przerzucać ciężarów, biegać po 10 km dziennie i ćwiczyć po 6 razy w tygodniu inaczej jesteś nic nie warta. Nie musisz też mieć sześciopaka na brzuchu, pupy jak Jen Selter ani lotniska na plecach. W zasadzie nic nie musisz.

Cześć!

Cześć!
Nie wiem jakim cudem tu zawędrowałeś, ale witam na moim blogu Fit po ludzku. Dlaczego taki a nie inny adres?
Nie jestem dietetyczką, trenerką personalną ani nawet fitnesiarą. Jestem zwykłym szarym człowiekiem, który w tym okrutnym świecie pełnym glutenu i cukru stara się prowadzić zdrowy i przede wszystkim racjonalny styl życia.
W życiu (w 90%, bo czasami jest ciężko) kieruję się zasadą chcę =  robię, także jedynym argumentem dla którego założyłam ten blog jest taki, że chciałam. Jest to moja forma fit-pamiętnika, miejsce do wylania swoich myśli i żalów, a także motywowania was (o ile istniejecie jacyś wy).
Jak to będzie? Nie wiem.
Jestem beznadziejna w pisaniu pierwszych notek, takich zapoznawczych.
Ale potem będzie już lepiej. Obiecuję, że się postaram.


Do zobaczenia!