Pogaduszki do poduszki #1 PlusSize

Witam wszystkich i zapraszam na nową
serie na moim blogu. Pogaduszki do poduszki to właśnie to na co wskazuje tytuł, luźne przemyślenia i refleksje ode mnie niekoniecznie dotyczące fit życia. No dobra, dzisiaj akurat będzie na ten temat, bo jestem na świeżo po Supermodelce PlusSize - programie telewizyjnym, gdzie krąglejsze panie rywalizują że sobą żeby zostać modelką. Takie tapmadl dla grubych osób.

"Hola, hola! Tu się chyba zagalopowałaś koleżanko, dlaczego obrażasz ludzi i nazywasz je grubymi?" Z jednego prostego powodu: uczestniczki tego programu w przerażającej większości są po prostu grube. Ja nie obrażam, ja to nazywam po imieniu, chociaż wydźwięk tego słowa jest raczej negatywny. Dlaczego nie boimy się powiedzieć palaczowi "Rzuć fajki, trujesz się, śmierdzi od Ciebie, możesz umrzeć", ale boimy się osobie skrajnie otyłej powiedzieć "Przejdź na dietę, masz straszną nadwagę, możesz umrzeć".
Zamiast uświadamiać Polaków na temat strasznej choroby jaką jest otyłość (tak, otyłość jest chorobą) media robią program w którym chore dziewczyny są promowane, ukazywane jako wzór dla młodych kobiet, pokazują jak akceptować siebie.
Akceptacja jest dobra, akceptacja samego siebie jest rzeczą cudowną i chciałabym aby doświadczył jej każdy. Ale z głową. Akceptujemy siebie, ale dążymy do zdrowia. Akceptujemy swoją małą oponkę na brzuchu, resztki cellulitu na udach czy to że nasza pupa nie wygląda jak z okładki. Ale jeśli mamy 30 koło nadbagażu wylewający się brzuch nazywamy pieszczotliwie małym tluszczykiem, a swoje siedzenie porównujemy do siedzenia Kim Kardashian to już zaczyna być trochę okłamywanie samej siebie. Akceptujmy siebie, ale z głową. Przede wszystkim zadbajmy o nasze zdrowie.
Nie zrozumcie mnie źle - to nie jest żadna mowa nienawiści. Oglądając ten program nie wkurzam się, nie rzucam w monitor popcornem i nie nazywam uczestniczek grubymi swiniami czy wielorybami. Kiedy oglądam ten program jest mi po prostu przykro. Najbardziej przykro było mi kiedy na początku te wszystkie dziewczyny w samej bieliźnie z wypisanymi na ich ciałach obelgami pozowały w samym centrum Warszawy, wystawione na widok publiczny jak bydło na pokazie teksanskich farmerów. Przykro było mi także podczas ich spotkania z panią psycholog, bo odniosłam wrażenie że one wciąż do końca siebie nie akceptują, że mimo tego całego bumu na PlusSize ich ciała wciąż nie są dla nich satysfakcjonujące. Może to tylko moje wrażenie i prawda jest zgoła inna, ale za każdym razem gdy słyszałam zdanie "Chcę wygrać by udowodnić ludziom, że puszyste dziewczyny też mogą być seksowne" wydawało mi się, że one przede wszystkim chcą udowodnić to sobie. A wszystkie uczestniczki są naprawdę pięknymi kobietami, wystarczyłoby trochę więcej ruchu, zdrowego żywienia i zdrowia.
Nie popieram nurtu PlusSize. Nie popieram też mody na rozmiar zero. Popieram normalny rozmiar, zdrowe życie i dbanie o siebie. Niestety ale nie jestem też w stanie uwierzyć, że odżywiając się zdrowo i ćwicząc wciąż można być otyłym (a spotkałam się z takim twierdzeniem). Choroby to mały ułamek problemów z wagą, reszta to niestety lenistwo i zamiatanie problemów pod dywan.

Nie zlinczujcie mnie za ten post, nie będę ukrywać swoich poglądów, bo tak wypada. Do konstruktywnej dyskusji zapraszam :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz